polish youth

Pamiętamy o Wołyniakach Pamiętamy o Wołyniakach04.09.2007, 12:05
Przez kilka dni Kurier Lubelski opisywał przebieg akcji mającej na celu pomoc Kombatantom z 27 Dywizji Armii Krajowej w wyjeździe na mogiły kolegów. Również Młodzież Wszechpolska zaoferowała swoją pomoc (relacja poniżej), oprócz naszej organizacji jeszcze kilka osób wyraziło chęć wsparcia kombatantów. Poniżej relacja Kuriera Lubelskiego z finalizującego akcję spotkania w redakcji gazety.

Pamiętamy o Wołyniakach Kurier Lubelski - 30.08.2007r.

To bardzo krzepiące, że w Polsce wciąż biją gorące serca – powiedział Eugeniusz Pindych, prezes środowiska 27. Wołyńskiej Dywizji AK w Lublinie. To utwierdza mnie w przekonaniu, że pamięć o czynach i bohaterstwie żołnierzy z 27. dywizji nigdy nie zginie.

27. dywizja na pewno warta jest takiej pamięci. Jej imię nosi 11 szkół w całym kraju, kilka ulic i specjalistyczna wojskowa jednostka ratownictwa. To największe konspiracyjne ugrupowanie taktyczne, jakie działało na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej. Walczyło w nim ok. 6500 żołnierzy, z czego ponad 1200 zginęło w czasie walk. Garstka wciąż jeszcze jest wśród nas i pamięta o bohaterstwie kolegów.

Wczoraj w naszej redakcji przedstawiciele lubelskiego środowiska 27. dywizji spotkali się z chętnymi, którzy po naszych publikacjach z prośbą o pomoc, wsparli finansowo wyjazd kombatantów na groby kolegów pochowanych na wschodzie. Michał Widomski i prezes lubelskiego Okręgu Młodzieży Wszechpolskiej, już wcześniej opłacili wyjazd kombatantów. Jerzy Sobolewski, syn żołnierza 27. Wołyńskiej Dywizji AK z batalionu „Trzaska”, także dołożył solidną kwotę.

W dniu wyjazdu doręczę wam komplet wieńców i setkę solidnych zniczy. Niech to będzie dowód, że my tu w Polsce wciąż pamiętamy o ofierze „wołyniaków” – mówi Zbigniew Wojciechowski.

Kombatanci nie muszą też martwić się o prowiant na drogę. Wojciech Kostecki wczoraj ustalał z nimi listę produktów, jakie mogą przydać się na wyjeździe. Pomoc zadeklarowało też Lubelskie Towarzystwo Pszczelnicze.

Kombatanci jeżdżą na mogiły kolegów każdego roku. Często wydają na ten cel ostatnie pieniądze. W tym roku, po opłaceniu biletów i noclegów, zabrakło funduszy na wieńce i znicze. Po naszych publikacjach szybko znaleźli się ludzie, którzy dopomogli.

MOUL

Żmija

komentarzy [1]

NR08.09.2007, 09:57
Pamaietamy i nie zapomnimy i Wołyniu nigdy!!!!!!!!
Lwów odbijemy...