polish youth

Rocznica pacyfikacji Borowa Rocznica pacyfikacji Borowa15.03.2008, 18:30
Dnia 2 lutego 2008 jak co roku odbyły się w Borowie, pow. kraśnicki, uroczystości upamiętniające 63 rocznicę pacyfikacji i mordu ok. 1400 mieszkańców Borowa i okolicznych wsi. Była to największa pacyfikacja ludności wiejskiej w Europie w czasie II wojny światowej. Borów był w czasie wojny stolicą Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie.

Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w borowskim kościele. Po mszy kombatanci, poczty sztandarowe, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, mieszkańcy, goście i orkiestra dęta uformowali pochód, który przeszedł przez wieś na cmentarz. Na cmentarzu odśpiewano hymn państwowy i odczytano apel poległych. Złożono wieńce i zapalono znicze przed pomnikiem ku czci ok. 800 zamordowanych mieszkańców Borowa.

Po uroczystościach uczestnicy uroczystości przeszli na ciepły posiłek, po którym głos zabrali również organizatorzy i zaproszeni goście, którzy zwrócili uwagę na obecną politykę niemiecką, fałszowanie historii II wojny światowej prowadzące do zamiany wizerunku Niemców z katów w ofiary ostatniej wojny oraz ofiary tzw. „wypędzeń”. Zwrócili także uwagę na setki przypadków odbierania majątków polskich przez Niemców na ziemiach zachodnich. Przedstawiciel Stowarzyszenia Ofiar Wojny poinformował o możliwości prawnego dochodzenia indywidualnych odszkodowań wojennych w związku z II wojną światową.

Historia mordu

Dnia 2 lutego 1944 roku rano, ok. godz. 9:00 liczne jednostki Wehrmachtu otoczyły Borów. Tego dnia było zimno, ok. 10 stopni poniżej zera, i wszędzie leżał śnieg. W tym czasie w drewnianym kościele we wsi odbywała się msza święta. Na wiadomość o otoczeniu wsi wśród ludzi wybuchła panika. Mieszkańcy Borowa przeczuwali, że Niemcy przyszli wziąć odwet na ludności cywilnej za wspieranie partyzantów. Próbowali uciekać, ale żołnierze niemieccy weszli do wsi i strzelali do wszystkich napotkanych; kobiet, dzieci i starców. Nie oszczędzano nikogo.

Niemcy podpalali wszystkie domy we wsi. Ludzi uciekających z nich zabijali a ich ciała wrzucali z powrotem w płomienie. Po pogromie w Borowie nie znaleziono żadnego nie spalonego ciała. Wszystkie były albo wrzucone w płomienie palących się domów albo polane benzyną i podpalone. W leśniczówce niedaleko wsi znajdowało się na kwaterze kilku żołnierzy NSZ. Po wkroczeniu Niemców wywiązała się krótka strzelanina, ale żołnierze NSZ byli bez szans wobec liczebnej przewagi wroga. W samym Borowie zostało zabitych ponad 800 osób.

Ciało księdza Skolimowskiego, proboszcza tej parafii odnaleziono przed spalonym kościołem polane benzyną i podpalone. Mieszkańcy, którzy przeżyli, poznawali swoich zabitych bliskich po nadpalonych ubraniach, w których ich ostatnio widzieli. W Borowie nie pozostał żaden dom. Ci, co przeżyli, stracili cały dobytek. Znaleźli schronienie przed zimnem i głodem u gospodarzy w sąsiednich wsiach.

Skazani na zapomnienie?

Wydarzenia w Borowie to największa pacyfikacja ludności wiejskiej w Europie w czasie II wojny światowej. Dla porównania, w czasie całej akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie zginęło w egzekucjach ok. 1000 osób w ciągu 9 miesięcy. W Borowie i okolicy w ciągu jednego dnia zginęło blisko 1400. Nie znana jest dokładna lista zabitych. 1300 ofiar jest znanych z nazwiska, ale wielu spalonych nie rozpoznano. Z tych wydarzeń zachowało się zaledwie kilka zdjęć.

Historiografia milczy o tych wydarzeniu. Przyczyną tego jest to, że Borów i okolice był terenem typowo endeckim. Okoliczna ludność współpracowała i pomagała żołnierzom NSZ. Tu mieściła się stolica Narodowych Sił Zbrojnych na Lubelszczyźnie.

Po zmianie okupacji niemieckiej na sowiecką i przez cały czas trwania PRL funkcjonowała propaganda, mająca za zadanie zdyskredytować polskich żołnierzy walczących w formacjach NSZ i AK. Rozpowszechniano kłamstwa o rzekomej współpracy tych formacji z Niemcami. Panowała cenzura, nie pozwalająca na rzetelne publikacje związane w jakikolwiek sposób z historią i martyrologią Narodowych Sił Zbrojnych.

Dziś nadal niewielu ludzi wie o wydarzeniach w Borowie. Nie ma żadnych informacji na ten temat w podręcznikach szkolnych i akademickich. Nawet niewielu historyków wie, co się właściwie wydarzyło w Borowie. Jest to bardzo słabo poznany i opisany fragment naszej historii. To jest, niestety, dziedzictwo PRL z jego przekłamaniami, cenzurą, przemilczaniem niewygodnych tematów, napiętnowaniem i prześladowaniami bohaterów i wielu niewinnych osób. Takie działania odcisnęły swoje piętno na współczesnej świadomości narodowej Polaków i na ich wiedzy o własnej historii.

Organizatorzy corocznych uroczystości w Borowie starają się propagować wiedzę o dziejach swej miejscowości i jej mieszkańcach. Ich staraniem przy wszystkich drogach wjazdowych do Borowa postawiono tablice z informacją, że we wsi Borów odbyła się największa pacyfikacja ludności wiejskiej na świecie w trakcie II wojny światowej. W jej trakcie zabito najwięcej mieszkańców wsi w ciągu jednego dnia.

KW

adm

komentarzy [2]

OWP zamojszczyzna20.03.2008, 21:53
Gratuluje dobrego artykułu!
janka04.06.2008, 10:11
Mieszkam w Lublinie, urodziłam się niedługo po wojnie i nie znałam historii Borowa k Kraśnika.
Dziękuję, że mogłam się dowiedzieć o tych tragicznych losach Polaków.Rozpowszechnię tę wiadomość wśród moich znajomych. Takie wydarzenia powinny być umieszczone w Historii Polski. Ale mam
wątpliwości, ponieważ ostatnio czytałam, że historię polski tworzą historycy niemieccy razem z historykami polskimi proniemieckimi.Piszą w niej np., że Niemcy byli wypędzani a Polacy przesiedlani!!! oraz inne, delikatnie mówiąc nieścisłości.