polish youth

Skasować prezydenta - Trybuna - 02.2004

Prezydent Lublina Andrzej Pruszkowski (PiS) traci zaplecze polityczne. Działacze Młodzieży Wszechpolskiej - kojarzonej z Ligą Polskich Rodzin - zbierają podpisy poparcia dla referendum w sprawie odwołania prezydenta.

W 1998 r. Pruszkowski został prezydentem dzięki radnym Akcji Wyborczej Solidarność. Cztery lata później wygrał wyborczy wyścig w drugiej rundzie z kontrkandydatem z lewicy. Wsparł go komitet Prawo i Rodzina. Pod tą nazwą kryje się lokalny alians Prawa i Sprawiedliwości z Ligą Polskich Rodzin.

W czerwcu ub.r. na sesji rady miasta, opanowanej przez klub PiR, podjęto uchwały, dzięki którym zniknęły tzw. bilety sieciowe Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego - spółki komunalnej i potentata w zakresie przewozów pasażerskich na terenie miasta. Na tej samej sesji podjęto też i inne decyzje, np. dotyczące ulokowania w mieście nowego hipermarketu.

Zarówno nowy hipermarket, jak i zniesienie sieciówek nie spodobało się LPR. Po wielu miesiącach sieciówki wróciły, ale ich nowa cena odstrasza pasażerów. Bilet jednorazowy - jeżeli kupować go u kierowcy - kosztuje 3 zł. Trzy razy drożej niż u przewoźników prywatnych.

Młodzież Wszechpolska w grudniu rozpoczęła akcję plakatową. "Przywróćmy normalność w lubelskim MPK" - apelowali młodzi narodowcy. Zbierają podpisy od 30 stycznia, kiedy to pod magistratem przeciw polityce biletowej władz demonstrowało kilkaset osób. W stronę ratusza poleciało kilka jajek...

- Pomysł wziął się stąd, że zastanowienie się nad odwołaniem prezydenta zasugerowało nam wiele osób odwiedzających naszą stronę internetową www.mpk.protest.prv.pl - mówi Paweł Żmuda z Młodzieży Wszechpolskiej. - Dotychczas zebraliśmy ponad 8 tys. podpisów. Spotykamy się z różnymi reakcjami ludzi, ale jeszcze nikt nie powiedział, że nie podpisze, bo mu się podoba, to co robią Pruszkowski i Miłosz - dodaje Żmuda (Jacek Miłosz - prezes MPK, obecnie na urlopie wypoczynkowym zasugerowanym przez Pruszkowskiego). - Wysyłanie Miłosza na urlop nic nie zmieni, a my nie chcemy spocząć na laurach.

Pojawiła się plotka, że poparcie dla Pruszkowskiego wycofała LPR. Jej poseł Andrzej Mańka mówi, iż to za daleko idące sformułowanie. - Były pewne spięcia na temat funkcjonowania MPK, ale ich powód został wyeliminowany - mówi Mańka. Przyznaje, że choć w ramach PiR są pewne różnice programowe, to koalicja trwa na zasadzie zawartego porozumienia. - Staramy się współpracować z PiS i Andrzejem Pruszkowskim. Były pewne zadrażnienia w sprawie hipermarketu i cen biletów MPK. Natomiast kwestia integracji z UE to była sprawa ogólnopolska. Mogliśmy dość swobodnie działać, a prezydent nie przeszkadzał nam - mówi poseł LPR.

Komentując akcję Młodzieży Wszechpolskiej, poseł Mańka stwierdza, że jej działacze robią to na własną odpowiedzialność.

- Jedynym sposobem, abyśmy zaprzestali naszej akcji, jest obniżenie cen biletów sieciowych. Wielu mieszkańców nadal nie jest na nie stać - mówi Żmuda, który podkreśla, że MW nie jest młodzieżówką LPR. - Mocno z nimi współpracujemy, ale jesteśmy raczej ich zapleczem. Nasze stowarzyszenie jest autonomiczne. Generalnie pozytywnie odnosilibyśmy się do polityki prowadzonej przez prezydenta Pruszkowskiego, gdyby nie sprawa hipermarketu i MPK - mówi Żmuda.

- To obywatelska inicjatywa i każdy ma do niej prawo - krótko odnosi się do pomysłu referendum rzecznik prasowy prezydenta Lublina Tomasz Rakowski.

Lubelski Sojusz Lewicy Demokratycznej, który posiada w ratuszu największy klub opozycyjny, jak informują "TRYBUNĘ" jego liderzy, powinien podjąć decyzję o ewentualnym poparciu akcji MW w przyszłym tygodniu. Na razie o włączeniu się do inicjatywy trwają kuluarowe dyskusje jego działaczy.

Młodzież Wszechpolska nie zgłosiła swojej akcji do wojewódzkiego komisarza wyborczego. Zbierający twierdzą, że zgodnie z ustawą mają na to jeszcze czas, i zapewne uczynią to w przyszłym tygodniu. Według dyrektor lubelskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Teresy Buchty, inicjatorzy akcji powinni się zgłosić do wojewódzkiego komisarza jak najszybciej. - Należy zachować przewidziane prawem procedury - mówi pani dyrektor. Nie wyklucza jednak, że zebrane dotychczas podpisy będą mogły być brane pod uwagę. - Aby komisarz podjął decyzję o rozpisaniu referendum, potrzeba zebrać podpisy 10 proc. uprawnionych do głosowania na terenie Lublina.

TYMOTEUSZ ISKRZAK, Lublin